konferencje - Wspomnienia z wyjazdu

Mój szef wysłał mnie na konferencje do Gdańska, w listopadzie! Szczerze mówiąc wolałabym jechać tam w lipcu albo sierpniu. Co prawda biorąc udział w konferencjach nie ma zbyt wiele czasu na rozrywki, ale ten termin mnie odstraszał. No cóż, ale takie jest życie, szef każe pracownik musi wykonać. Starałam się nie myśleć o tym, że podczas tego wyjazdu nie uda mi się wyjść na miłe spacerki przy zachodzie Słońca. Zwykle konferencje w których bierzmy udział są jednodniowe, ale tym razem była dwudniowa. Na miejscu, w hotelu spotkałam przyjaciółkę ze szkolnej ławy, z którą straciłam kontakt wiele lat temu, bardzo się ucieszyłyśmy z tego spotkania. Okazało się, że też jest uczestnikiem tej konferencji. Czas spędzony na sali wykładowej mijał dość szybko, a potem z dawno niewidzianą koleżanką rozmawiałyśmy długie godziny opowiadając sobie nawzajem nasze losy. Okazało się, że spacery w deszczu też mogą być udane. Cieszyłam się bardzo, że szef wysłał mnie na to szkolenie do Gdańska i już nie przeszkadzała mi pora roku.

Inne z tej kategorii